Co robić w Reykjaviku?

Jeszcze z pewną dawką świeżości i odrobiną tęsknoty chciałabym podsumować nasz krótki pobyt w Reyjkaviku, ale bardzo dobrze go wspominamy. Co robić w Reykjaviku?

Wycieczka z przewodnikiem

Od czasu, gdy przyjaciółka poleciła nam tzw. „free walking tours” w Londynie korzystamy z nich przy każdej możliwej okazji. Jest to świetna okazja, by poznać bliżej historię danego miasta, szczególnie gdy przewodnikiem jest rodowity mieszkaniec! Idea takich wycieczek jest taka, że nie ma z góry ustalonej ceny. Na koniec wycieczki zostawia się napiwek, w zależności od tego, jak się wycieczka podobała i na jaką kwotę możemy sobie pozwolić. Nasza przewodniczka, Sara, oprowadziła nas po starym mieście, opowiadając ciekawostki na temat Islandii oraz samego Reykjaviku. Dla mnie to zdecydowanie lepsza i bardziej efektywna forma zwiedzania niż chodzenie i szukanie miejsc na własną rękę.

Obserwowanie wielorybów

To jest atrakcja, na którą nie udało nam się załapać ze względu na złe warunki pogodowe. Jeśli jednak będziecie mieli okazję to warto! Przewodniczka rekomendowała nam rezerwacje mniejszych łódek, tzw. „rib boat”, ponieważ pozwalają one na podpłynięcie bliżej wielorybów, a tym samym bogatsze doświadczenie.

Co na obiad?

Muszę przyznać, że przeglądając menu różnych miejsc, oprócz ocen ważne dla nas były ceny. Mieliśmy ochotę zjeść coś dobrego, jednak ceny obiadów na Islandii znacznie przewyższają polskie, dlatego nie mogę nie wspomnieć o miejscu w centrum Reykjaviku, czyli Salka Valka. Byliśmy tam łącznie trzy razy – raz jadłam rybę dnia, za drugim razem zupę z ciecierzycy z rybą, a ostatniego dnia islandzką potrawkę „plokkfiskur”. Szczególnie polecam ostatnią opcję, ponieważ jest to tradycyjne islandzkie danie podawane z pysznym słodkim chlebem żytnim, sałatką i batatami.
PS Na Islandii mają nieograniczony dostęp do wody pitnej, w związku z czym jest ona w knajpach darmowa.

Dokąd na kawę?

Najlepszym miejscem do którego trafiliśmy zupełnie przypadkiem kierując się w inne miejsce była kocia kawiarnia Kattakaffihúsið. Mieliśmy ochotę na kawę i gofra. Zdecydowaliśmy się na latte na napoju owsianym oraz gofra z wegańską bitą śmietaną i dżemem. Były przepyszne. A towarzystwo kotów? Zawsze mile widziane ;)

Jestem pewna, że tym wpisem nie wyczerpałam tematu, jednak może jest coś, co Was zaciekawi i zainspiruje, jeśli planujecie wybrać się na Islandię.