Relacja z biegu Wings for Life World Run

 

8 maja w Poznaniu odbył się bieg Wings for Life World Run. Miał on niecodzienną formułę ponieważ tym razem to meta goniła biegaczy. W przypadku tego biegu samochód pościgowy był naszą metą, a za sterami był nie kto inny jak Adam Małysz. Bieg odbywał się dokładnie o tej samej godzinie w 34 lokalizacjach na całym świecie. Biegacze oraz osoby na wózkach inwalidzkich ścigały się ramię w ramię, a to wszystko po to, aby znaleźć metodę leczenia przerwanego rdzenia kręgowego. Każdy uczestnik Wings for Life World Run biegł dla tych, którzy biec nie mogli.

Medal Windgs for Life

bieg

Wraz z mamą wyruszyłyśmy na bieg przed godziną 5 rano, była to nasz jedyna możliwość, aby zdążyć odebrać pakiety startowe i chwilę pozwiedzać ;) Pogoda dopisała, nawet za bardzo. Do biegania najlepsza jest umiarkowana pogoda z lekkim wiatrem. W naszym przypadku nie było wiatru ani chmur. Słońce mocno dawało popalić na trasie biegu, na szczęście co 5 km znajdowały się punkty odżywcze. Jeśli komuś brakowało sił to był, to najlepszy moment, żeby chwilę odpocząć ;) Niektórzy nawet żartowali, że to „pierwszy udar w tym roku” ;) Przyznaję.. sama tak pomyślałam.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Bieg rozpoczął się równo o godzinie 13.00. Byliśmy podzieleni na strefy czasowe, które musieliśmy zdeklarować podczas wypełniania zgłoszenia do biegu. Wybrałam ostatnią strefę czasową i tutaj myślę, że popełniłam mały błąd. Moim celem nie było bicie rekordu, ale chciałam sprawdzić jak daleko mogę dobiec. Uczestnicy startujący z ostatnich pozycji mieli mniej czasu na ucieczkę przed metą o ok. 5-6 minut, ponadto zaczęliśmy biec dopiero kawałek za metą, gdyż było tak tłoczno, że nie mieliśmy możliwości, aby wyprzedzić biegaczy, którzy byli przed nami. Duża część biegaczy zawyżyła swoje możliwości i stała w złej strefie czasowej. Przed biegiem mieliśmy jeszcze spotkanie z kapitanami drużyn. W moim przypadku był to Adam Małysz. Moja drużyna była tak liczna, że ledwo słyszeliśmy naszego kapitana ;)

Gdy już wystartowaliśmy mieliśmy jeden cel uciekać przed metą. Przy trasie było mnóstwo kibiców, i wolontariuszy, którzy motywowali nas do dalszego biegu. Było to naprawdę miłe uczucie widzieć tych wszystkich ludzi, którzy Ciebie nie znają, a życzą Ci jak najlepiej. Widziałam też wiele miłych gestów jak na przykład szybsi biegacze pomagali osobom na wózkach. W pewnym momencie doszła do nas wiadomość, że meta jest tuż za nami. Byliśmy wtedy kawałek przed 10 kilometrem. Adrenalina podskoczyła i nagle dostaliśmy dodatkowej dawki energii, aby jeszcze chwilę powalczyć i dopiec do naszej upragnionej 10.

Participants compete during the Wings for Life World Run in Poznan, Poland on May 8, 2016. // Damian Kramski for Wings for Life World Run // Usage for editorial use only // Please go to www.redbullcontentpool.com for further information. //Wings for Life World Run in Poznan, Poland on May 8, 2016. // Damian Kramski for Wings for Life World Run

Meta nas złapała. Po chwili odpoczynku zaczęliśmy szukać najbliższego autobusu, który miał nas odwieść na metę. Po chwili wolontariusze zaprowadzili nad do autokarów i wróciliśmy na metę. Tam czekało nas niezwykle miłe powitanie, otrzymaliśmy medale, napój oraz czekaliśmy na kolejnych zawodników. Bieg trwał jeszcze kilka godzin, najlepsi biegacze ścigali się w 34 krajach. Zwycięzcy poprzednich edycji mogli zdecydować, w którym kraju chcą pobiec.

Atmosfera i cała otoczka biegu były bardzo miłym doświadczeniem, za rok na pewno wezmę ponowny udział. Jeśli mogę w jakikolwiek sposób przyczynić się do tak wspaniałych inicjatyw to z chęcią, to zrobię ;)