Projekt denko – lipiec 2016

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Ostatnio jest tu mnie o wiele mniej, a dzieje się tak ze względu na przeprowadzkę i poszukiwania nowego lokum. Korzystając z wolnej chwili chciałabym Wam krótko podsumować ostatnie zużycia. Pochowałam większość zamkniętych kosmetyków, by zużyć ogrom pootwieranych, dlatego niebawem możecie spodziewać się kolejnego postu oraz kilku recenzji – dłuższych lub krótszych. Zapraszam! :)

Włosy

Nawilżająca odżywka-serum do włosów odwodnionych Tołpa – świetna odżywka do włosów suchych, daje natychmiastowy efekt nawilżenia, nie obciąża włosów, ułatwia rozczesywanie.

Czy kupię ponownie? Tak

Szampon i odżywka Creightons Sunshine Blonde with Argan – bardzo dobry i wydajny zestaw, włosy po nim są gładkie i miękkie w dotyku.

Czy kupię ponownie? Tak, chociaż nie wiem czy nie zdecyduje się na inne wersje z tej serii

Maski do włosów

Maska do włosów Kallos Omega – tania przyjemna maska, delikatnie nawilża włosy. Stosowałam ją głównie jako odżywkę oraz do emulgowania olejków z włosów.

Czy kupię ponownie? Nie wiem, jest jeszcze tyle Kallosów przede mną ;)

Maska regenrująca do włosów cienkich Aloes WAX NaturClassic (Pilomax) – maska się w moim przypadku nie sprawdziła, na włosach nie robiła nic. Zużyłam ją dodając do niej kwas hialuronowy oraz ekstrakt z aloesu, wtedy efekt był zadowalający. Zapach maski w żaden spoko nie kojarzy mi się z aloesem, jest intensywny, nieco męski.

Czy kupię ponownie?  Nie, maska nie sprawdziła się przy moich włosach

Maska do włosów z aloesem (OMIA Laboratories) – świetna maska nawilżająca. Zaczęłam ją stosować w momencie, gdy miałam ogromny problem z plątaniem się włosów. Efekt był świetny – włosy niezwykle przyjemne w dotyku, bardzo miękkie. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Gdyby była bardziej wydajna byłaby moim ideałem.

Czy kupię ponownie? Tak, mam nadzieję, że uda mi się ją gdzieś znaleźć stacjonarnie, może widzieliście ją we Wrocławiu?

Żele do mycia twarzy

Oczyszczający żel do mycia twarzy Eva Natura Siła Ziół –  tani i przyjemny żel do mycia twarzy, opisywałam go [tutaj]

Czy kupię ponownie? Nie wiem, na razie nie planuje, może jak byłby dostępny w Rossmannie lub innej drogerii sieciowej to sięgnę po niego z oszczędności (choć przy dość słabej wydajności nie jest to tak duża oszczędność)

Żel do mycia twarzy Eva Simple – tani, jednak dość mało wydajny żel do mycia twarzy, opisywałam go [tutaj]

Czy kupię ponownie? Nie wiem, jak wyżej

Oczyszczający żel do mycia twarzy Himalaya Herbals – bardzo przyjemny antybakteryjny żel do mycia twarzy o zapachu ziół, stosunkowo wydajny.  [recenzja]

Czy kupię ponownie? Może, żel był dobry, jednak nie zrobił na mnie aż tak dobrego wrażenia by lecieć po drugie opakowanie

Rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco – żel o naturalnym gorzkim zapachu rumianku i przyjemnym składzie, lekko się pienił i dobrze oczyszczał skórę.

Czy kupię ponownie? Nie wiem, nie do końca podoba mi się zapach rumianku w kosmetyku myjącym

Kremy do twarzy Sylveco

Lekki krem nagietkowy Sylveco – stosowałam go już po raz drugi, i mam wrażenie, że za pierwszym razem sprawdził mi się lepiej jako krem na dzień. ALE za pierwszym razem, gdy go stosowałam moja cera była w zdecydowanie gorszej kondycji. Tym razem miałam wrażenie, że nawilżenia było dla mojej skóry za dużo, dlatego zaczęłam go używać jako krem na noc, i w tym przypadku zdecydowanie lepiej sprawdził się w swojej roli.

Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną Sylveco – krem z tej samej linii jednak w wersji bardziej odżywczej, swego czasu miałam opory przed stosowaniem go, jednak jako krem na noc sprawdza się świetnie – przez jakiś czas pozostawia lekko tłustą warstwę na skórzę, jednak nie czułam przy jego stosowaniu takiego dyskomfortu, jaki czuje nakładając np. olej jojoba na twarz.

Czy kremy pomagały na zaczerwienienia i ranki od trądziku? Trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, jednak w trakcie stosowania tych kremów nie miałam z tym większych problemów.

Czy kupię ponownie? Nie wiem,  miałam go drugi raz, jednak aktualnie bardziej skłaniam się ku wersji rokietnikowej.

Kąpiel

Grecka pianka myjąca do ciała Organique – to taka moja mała rozpusta, czyli mus myjący do mycia ciała pod prysznic o słodkim winogronowym zapachu. Ze względu na oszczędności stosowałam ją zazwyczaj na myjce przez co starczyła mi na prawie miesiąc. Jest lekka, idealna do zabrania w podróż. Pianka ma bardzo dużą zawartość gliceryny, która w odpowiednim środowisku (czyli właśnie pod prysznicem) nawilża skórę.

Czy kupię ponownie? Może, kosmetyk był bardzo przyjemny, jednak ma dość wysoką cenę. W zapasach mam jednak jeszcze orzeźwiającą piankę pomarańczową.

Żel do mycia ciała granat (Mont Blue) – żel pod prysznic o bardzo słodkim i przyjemnym zapachu granata. Zapach jest przyjemny chociaż nie do końca „mój”. Jego konsystencja była dość specyficzna, galaretkowata przez co znajdowałam go często na ścianach (kafelkach) w łazience. Bez problemu jednak można było to zmyć.

Czy kupię ponownie? Raczej nie, bo to nie jest mój zapach, formuła jest dość ciężka do „okiełznania”.

Kula do kąpieli Organique – pomarańcza z chilli – kupiłam ją razem z grecką pod koniec czerwca w nagrodę za zdaną sesję. Kula starcza na dwie kąpiele, lekko barwi wodę (stosowałam ją w wannie o standardowej wielkości). Pomarańcza z chilli to zapach nieco zimowy, orientalny, jednak jak najbardziej „mój” nawet latem. Zalecam Wam jednak ostrożność przy stosowaniu peelingów, zwłaszcza tych nierozpuszczalnych podczas kąpieli, ponieważ takie drobinki mogą się przykleić przez olejek do ciała i jest je bardzo ciężko zmyć.

Czy kupię ponownie? Może, kule mają dość wysoką cenę, dlatego jest to raczej produkt po który sięga się okazjonalnie.

Pielęgnacja ciała

Peeling do ciała Palmer’s – kolejny kosmetyk, który rozpieszcza zapachem – tym razem słodkim przyjemnym kakao. Samo stosowanie peelingu jest bardzo przyjemne, drobinki są średniej wielkości, delikatnie złuszczając martwy naskórek. Mimo, że starałam się go używać oszczędnie – dość szybko się skończył.

Czy kupię ponownie? Może, gdyby był bardziej wydajny pewnie nie miałabym wątpliwości, w tym przypadku to jednak też kosmetyk do domowego SPA, taki mały rarytas :)

Luksusowy balsam nawilżająco-energetyzujący Zielona Herbata Eveline – lekki balsam do ciała o delikatnie herbacianej nucie, całkiem przyjemny. Czy nawilża tak intensywnie jak obiecuje producent? Trudno powiedzieć, na pewno przy codziennym stosowaniu na mojej skłonnej do przesuszeń skórze sprawdza się dobrze i całkowicie wystarczająco.

Czy kupię ponownie? Może, ponieważ lubię kosmetyki z Eveline, jednak jest jeszcze sporo innych balsamów tej firmy, które bym chętnie wypróbowała, a ten zapachowo nie przebija pomarańczy z imbirem ;)

Balsam do ciała Biolaven – długo czekał na swoją kolej leżąc w zapasach, jednak sprawdził się świetnie – dobrze nawilżał skórę pozostawiając bardzo delikatny film, taką warstwę nawilżonej, ale nie tłustej skóry. Zapach piękny, winogronowy z delikatną nutką lawendy. Nie każdemu jednak podpasuje, gdyż podobnie jak grecki zapach Organique może przy dłuższym stosowaniu być męczący.

Czy kupię ponownie? Tak, bardzo podobał mi się zarówno efekt, zapach jak i sposób aplikacji produktu

Masło do ciała ultra nawilżające Bielenda -całkiem przyjemne masło nawilżające, nie zauważyłam jednak po nim efektu wow, czyli ultra nawilżenie. Dość długo się wchłaniało zostawiając po sobie lekko oleisty film. Być może zrobię do niego drugie podejście zimą.

Czy kupię ponownie? Może, przede wszystkim po to, by przekonać się czy jestem bardziej na tak, czy bardziej na nie

Miszmasz

Nawilżany papier toaletowy Lula – produkt, który trafił do mnie na spotkaniu w Katowicach. Generalnie myślę, że byłaby to rzecz przydatna rodzicom z dziećmi w domu lub podczas podróży. Zaletą papieru nad chusteczkami jest to, że można go spuszczać w toalecie. A naszym przypadku papier wykorzystaliśmy, gdy skończył się w mieszkaniu tradycyjny papier toaletowy.

Czy kupię ponownie? Nie wiem, w tym momencie nie jest to rzecz mi niezbędna, a staram się dążyć do minimalizmu

Zmywacz do paznokci Isana – tego produktu nie muszę chyba nikomu przedstawiać, jest to w moim przypadku wersja z zielonym płynem, do której zawsze wracam. Dobry produkt w swej klasie cenowej. Sprawdza się u mnie, dlatego raczej staram się nie eksperymentować z innymi, bo często nie służy to mojej płytce paznokciowej.

Czy kupię ponownie? Tak, i będę go kupować tak długo, aż nie znajdę lepszego

Kojący płyn micelarny Bielenda – płyn opisywałam tutajdo końca sprawdzał się u mnie świetnie i jest według mnie godnym zastępcą płynu do cery wrażliwej z Garniera.

Czy kupię ponownie? Tak, jest to przyjemny produkt, który współgra z moją cerą i wrażliwymi oczami

Pasta do zębów Signal Expert Protection – pasta „z peelingiem” znalazła się swego czasu w ShinyBoxie. Dobrze oczyszczała zęby oraz przestrzenie międzyzębowe, a mikro-granulki nie podrażniały jamy ustnej, nie zauważyłam poprawy w bieli zębów, jednak po paście oczekuję między innymi by dokładnie je oczyściła i to zadanie jak najbardziej spełniała.

Czy kupię ponownie? Może, gdyż całkiem lubiłam ten efekt „peelingowania” zębów.

 

Znacie te produkty? Podzielacie moje opinie? A może coś Was zaciekawiło i chciałybyście przeczytać o tym więcej? Zapraszam do komentowania :)

  • Justyna F

    Odżwyki Tołpy uwielbiam, natomiast u mnie maska aloesowa Pilomaxu też nie robi nic… :/

    • Widzę, że nasze włosy mają bardzo podobne upodobania.. z Pilomaxu mam jeszcze 2 inne maski, zaczęłam od tej, bo zdawała się najbardziej odpowiednia do moich włosów.. Ale za to maskę Omia Laboratories polecam z całego serca dla mnie to było takie wow :)

      • Justyna F

        Ja mam jeszcze jedną maskę Pilomaxu w zapasach (do włosów ciemnych), ale mam ochotę zmienić się znowu na blond, także ją komuś oddam :))) też zaczęłam od tej, ale niestety mnie rozczarowała :/ mam jeszcze otwartą Babuszki Agafii łopianową oraz maskę Cureplex – jest rewelacyjna! :)

        • Curplex nie kojarzę, ale widzę, że mają dość drogie jak na moją aktualną kieszeń produkty – może kiedyś :) z tej serii Babuszki Agafii miałam drożdżową i była całkiem ok, jak się u Ciebie sprawdza łopianowa? :)

          • Justyna F

            na razie bez szału, ale użyłam tylko raz czy dwa… pożyjemy, zobaczymy :)

  • Monika Gajek

    Ładne denko ;)
    Znam te żele Eva i mam podobne zdanie

    • Dziękuję, niebawem będzie prawdopodobnie kolejne – tyle produktów pootwierałam i o części dopiero przy okazji przeprowadzki sobie przypomniałam… Czas na nowe porządki i rozważne zakupy ;)

  • Duże denko i fajne kosmetyki :) Uwielbiam Biolaven właśnie za ten zapach :D Sylveco też lubię, ale krem może być dla mnie za słaby :) Ojj zapomniałabym, widzę piękne zmiany na blogu :)

    • Dziękujemy :) Niebawem planujemy jeszcze trochę zmian – mam nadzieję, że też na plus:) Sylveco na mnie kiedyś robił większe wrażenie, ale wtedy moja cera była w gorszym stanie. Jestem też zdania, że każda buzia lubi co innego, ba jeszcze w międzyczasie jej upodobania mogą się zmieniać ;) a zapach serii Biolaven pokochałam już od pierwszego kosmetyku, czyli żelu do mycia twarzy z ShinyBoxa :)

      • Potrzeby skóry się zmieniają, u mnie to następuje co chwilę. Upodobania może rzadziej, ale kiedy się zmieniają potrzeby skóry to jest raczej naturalne :)

  • Na płyn micelarny z Bielendy zwrócę uwagę ;)

    • Myślę, że warto – teraz jest akurat w promocji w Rossmannie :)

  • Uwielbiam ten płyn micelarny z Bielendy, kupiłam nawet kolejne opakowanie, bo moje już dobiło dna.

    • Jest świetny :) Też pewnie po niego jeszcze sięgnę, ale na razie zużywam zapasy :)