Poczujmy świąteczny nastrój!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Zanurzając się wśród wspomnień, w czasy, gdy byłam jeszcze dzieckiem z reguły przywołują się we mnie pozytywne wspomnienia. Z reguły, bo pamiętam również o nerwowej atmosferze, która towarzyszyła przygotowaniem, aby zdążyć na czas. Dziś nasze podejście nieco się zmieniło, jednak chciałabym wprowadzić tu nieco świątecznego nastroju i przywołać magiczne chwile, które celebrowałam jako mała dziewczynka. Opowiem Wam również o tym jak demaskowałam świętego Mikołaja.

Poczujmy klimat świąt!
Źródło zdjęcia: Pixabay.com

Ubieranie choinki.

O to, kiedy w końcu przyniesiemy z piwnicy drzewko i będziemy je mogli stroić pytałam już w Mikołajki, a może nawet wcześniej. Lubiłam ten czas oczekiwania. Lubiłam stroić choinkę. Nigdy nie była ona taka, jak pokazywane na zdjęciach w internecie, przez długi czas było to sztuczne drzewko. Ale zawsze nadawało mieszkaniu swoistego uroku.

Przygotowanie wigilijnego stołu.

Od zawsze lubiłam przygotowywać wigilijną kolację. Okres przed świętami to dla mnie czas, w którym dużo czasu spędzam w kuchni. Nigdy nie przepadałam za sklepowymi pierogami, dlatego robiłam własne, pierogi ruskie. Dużą frajdę sprawiało mi w dzieciństwie liczenie potraw i próbowanie choć kęsa każdej ;). Z racji, że Wigilia u nas w domu ograniczała się zwykle do kilku osób, do 12 potraw zaliczałam również m.in. kompot :)

Próby zdemaskowania świętego Mikołaja.

Choć święty Mikołaj to postać, która dla dziecka jest bardzo pozytywna, przychodzi w końcu moment w którym bajki o świętym Mikołaju przestają być wiarygodne. To wszystko przestaje układać się w jedną spójną całość. Miałam kilka momentów, kiedy upewniałam się w tym przekonaniu. Dokładniej pamiętam dwa z nich. Pierwszy, gdy w mikołajki próbowałam zasnąć. Moi rodzice myśleli, że już śpię, a ja ich z błędu nie miałam zamiaru wyprowadzać. Usłyszałam szelest papierków i słyszałam rozmowy rodziców. Już wiedziałam, ale zostawiłam to dla siebie. Kolejną historię, którą pamiętam była pewna wigilia, podczas której rodzice chcieli byśmy na chwile wyszli z pokoju. Razem z bratem jednak widzieliśmy jak tata wyciągał prezenty z narożnika, które, jak później mówił podrzucił mu święty Mikołaj :) Dlaczego tak robiliśmy? Nie wiem :)

Na koniec zostawiam dla Was świąteczną playlistę. Są to piosenki, których lubię słuchać w okresie świątecznym. Nie dodawałam tu kolęd, których również lubię słuchać.

Jak u Was wyglądają przygotowania do świąt? Udało Wam się poczuć świąteczny klimat, czy podobnie jak ja, próbujecie sobie pomagać? :)