Niedziela z książką.. i płynem micelarnym Sayen

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Niedziela, to dla wielu osób chwile wytchnienia, czas na odpoczynek. Dlaczego więc nie poświęcić go na przyjemności? Ostatnio na nowo odkryłam przyjemność, jaką za sobą niesie czytanie. Czuję, że w ten sposób dobrze wykorzystuję swój czas, rozwijam się.

Tym krótkim wstępem zapraszam Was do lektury recenzji, tym razem przedstawiam Wam książkę „Piękno bez konserwantów” Aleksandry Zaprutko-Janickiej oraz płyn micelarny Sayen. Co łączy książkę i kosmetyk? Książka przedstawia jak w przeszłości Polki dbały o swoją urodę, zaś płyn micelarny jest produktem polskim.

Piękno bez konserwantów

Jak Polki dbały o siebie w dawnych czasach? Autorka książki „Piękno bez konserwantów” bazując na licznych źródłach przedstawia na tle historycznym sekrety urody naszych prababek, dla których wygląd i ładna prezencja były niezwykle ważne. W ówczesnych czasach przemysł kosmetyczny dopiero się rozwijał. Co prawda już wtedy istniały drogerie, w których można było kupić gotowe kosmetyki, które niestety nie zawsze były dostępne, ale także często zawierały niebezpieczne składniki(dużo gorsze, niż te których się obawiamy obecnie). Autorka przedstawiła w książce również dużą ilość przepisów i porad, które stosowały nasze rodaczki. Część z nich była mi znana (trochę już w tym „kosmetycznym” światku), jednak było również sporo nowości. Najbardziej jednak podobał mi się zarys historyczny, z przyjemnością czytałam o prekursorach polskiej kosmetyki. Oprócz ciekawej treści, książka została opatrzona obrazkami z ówczesnych reklam dotyczących przemysłu kosmetycznego. Myślę, że jest to świetna pozycja, zarówno dla osób, których interesuje świat kosmetyków, jak i osób zainteresowanych tworzeniem własnych kosmetyków.

Płyn micelarny Sayen

Obecniemamy na rynku spory wybór gotowych kosmetyków, jednak wciąż jest spora ilość takich, których skład budzi kontrowersje. Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu należy jednak do tych bezpieczniejszych, a fakt, że jest to produkt Polski bardzo cieszy – lubię wspierać nasze rodzime marki! To co jednak, Was najbardziej interesuje to zapewne działanie kosmetyku. Kosmetyk testowałam do demakijażu oczu, jak i przemywania twarzy po użyciu żelu. Z początku miałam co do niego wątpliwości, ponieważ przy zmywaniu oczu miałam lekkie uczucie pieczenia, jednak nie pojawiło się ono za każdym razem, dlatego pokusze się o stwierdzenie, że oczy szczypały mnie od rozpuszczonych płynem kosmetyków. Produkt zmywał dobrze, choć w przypadku oczu musiałam nieraz dłużej przytrzymać wacik, aby rozpuścić resztki tuszu. Wydajność płynu oceniam standardowo, podobnie jak w przypadku innych produktów innych marek. Myślę, że jest to płyn warty uwagi głównie ze względu na skład i łagodne działanie.

Płyn micelarny Sayen skład

Spis treści

Julia Świtalska

Krem uniwersalny

Aleksandra Zaprutko-Janicka

A Wy, znacie produkty marki Sayen? Co sądzicie o polskich kosmetykach? Lubicie czytać książki?:) Podzielcie się w komentarzu :)

  • Justyna F

    Książka niesamowicie mnie zaciekawiła – wpisuję na listę! :)

  • Ciekawi mnie ta książka, pierwszy raz ją widzę, a czasem lubię sięgnąć po coś, co pozwoli mi poszerzyć swoją wiedzę na tematy urodowe :D Pewnie kiedyś po nią sięgnę :)

  • Książka wygląda na interesującą i chętnie ją przeczytam, a i płyn z przjemnością bym orzetestowała :)