Kwartalne zużycia cz. 4 : Włosy i ciało

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Choć powoli zbiera mi się zapas na kolejne denko – dziś zapraszam Was na ostatnią część kwartalnych zużyć. Tym razem napiszę Wam co nieco na temat produktów do ciała i włosów :).

Kosmetyki do pielęgnacji włosów

Odżywka do włosów Dove Nourishing Oil Care – moja ulubiona odżywka drogeryjna, często do niej wracam. Bardzo dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Włosy po jej użyciu są łatwe w rozczesywaniu, mniej się plączą.

Keratynowy szampon do włosów Cameleo Delia – bałam się nieco tego szamponu ze względu na zawartość keratyny, jednak sprawdzał mi się bardzo dobrze. Dobrze domywał włosy i nie przesuszał mi skóry głowy.

Olejek do włosów Vianek – olejek o bardzo słodkim, nieco landrynkowym zapachu. Włosy po jego użyciu były ładne, jednak intensywny zapach sprawił, że stosowałam go dość rzadko.

Ekspresowa maska do włosów Jaśmin&Jojoba Organic Shop – maska o działaniu odżywki, dobra do stosowania na co dzień, jednak nie jest wyjątkowo odżywcza czy nawilżająca. Pachnie przyjemnie, jaśminem. Duży plus za skład.

Pielęgnacja ciała

Mleczko nawilżające do ciała Le Petit Marseillais – mleczko o bardzo przyzwoitej konsystencji i ładnym otulającym zapachu. Nie było jakoś silnie nawilżające, ale dla mniej wymagającej skóry mogłoby się sprawdzić.

Luksusowy jedwab do ciała Eveline Cosmetics – kosmetyk o lekkiej konsystencji, jak i lekkim działaniu. Zapachu już nie pamiętam, był raczej delikatny.

Balsam do ciała Raspberry Love Indigo – jeden z moich pielęgnacyjnych ulubieńców. Niezwykle wydajny, o pięknym, choć mocno słodkim malinowym zapachu. Bardzo dobrze nawilżał moją skórę nie zostawiając po sobie klejącej konsystencji. Jestem na tak!

Krem do rąk i paznokci Anida Pharmacy – mój hit ostatniej zimy. Bardzo szybko regenerował przesuszone chłodnym powietrzem ręce, szybko się wchłaniał i delikatnie pachniał. Jeszcze do niego wrócę. >Recenzja<

Balsam do ciała Pop Sugar – balsam z rodziny wcześniej wspomnianego Raspberry Love od Indigo. Jego właściwości oceniam podobnie, jedynie zapach był dla mnie zbyt cukierkowy.

Balsam do ciała z masłem shea (żurawina) Organique – świetny balsam do ciała na zimowe dni. W przeciwieństwie do poprzedników charakteryzował się bardziej zbitą konsystencją i pozostawianiem na skórze nieco tłustej warstwy. Bardzo lubiłam go używać do zmiękczania naskórka na stopach nakładając go na noc zamiast kremu/maski :)

Żele pod prysznic

Żel pod prysznic z granatem i jabłkiem Cosnature – przeciętniak o nieco dziwnym zapachu, był raczej gorzki, a nie świeży. Nic nadzwyczajnego.

Żel pod prysznic Lilia Wodna CD – kosmetyk myjący o przeciętnym działaniu i intensywnym zapachu. Opisywałam go razem z dezodarantami i płynem do higieny intymnejZdania nie zmieniłam.

Peelingujący żel pod prysznic z wanilią Yves Rocher – bardzo tęsknie za zapachem tego kosmetyku. Czuć było go jeszcze przez folię, a pod prysznicem powodował przyjemne doznania aromaterapeutyczne. Drobinki peelingujące były drobne i delikatne dzięki czemu nadawał się do codziennej pielęgnacji. Za jedyną jego wadę mogę uznać dość lejącą konsystencje, co nie było praktyczne w przypadku tak opakowanego kosmetyku.

Inne do pielęgnacji ciała

Sól do kąpieli Grecka Oliwka Korana – sól o bardzo delikatnym i przyjemnym zapachu, nie przypominającym zapachu oliwek, który nie należy do moich ulubionych. Tworzyła dość gęstą pianę i nie przesuszała mojej skóry. Roważam wypróbowanie innej wersji zapachowej.

Płyn do higieny intymnej z nagietkiem CD – z tak intensywnie pachnącym kosmetykiem do higieny intymnej spotkałam się po raz pierwszy. Nie należał do najdelikatniejszych, i choć nie zrobił mi krzywdy, wykończyłam go jako żel pod prysznic.

Peelingi Nacomi i Vianek

Cukrowy peeling pomarańczowy Nacomi – soczyście pachnący peeling do ciała, nie należy co prawda do największych zdzieraków, ale był bardzo przyjemny w użytkowaniu. Kosmetyk miał formę bardzo zbitą. Po zmyciu pozostawiał lekko tłustą, ale nie klejącą warstwę.

Ujędrniająco-wyglądzający peeling do ciała Vianek – kosmetyk sprawiał, że moja mała łazienka wypełniała się zapachem maliny z korzenną nutą. Również nie był bardzo mocny i pozostawiał na skórze lekki film.

Peelingi Organic Shop i Bania Agafii

Peeling do ciała Kawa Brazylijska Organic Shop – scrub o bardzo przyjemnym składzie, nie spływał ze skóry podczas aplikacji. Połączenie drobinek cukru i kawy wygładza skórę i pobudza mikrokrążenie. Chętnie sięgnę zarówno po tą, jak i inne wersje z tej serii.

Tonizujący peeling do ciała Kąpiel Agafii – lubicie zapach lasu? Ten kosmetyk z pewnością się Wam spodoba. Peeling nie jest ani za delikatny, ani za ostry. Nieco spływa ze skóry, ale gdy uda się go wmasować pozostawia uczucie gładkości.

  • Aga, nie wiem, czy miałaś, ale z Agafii polecam Ci peeling solny odchudzający – dla mnie najlepszy!