Hashimoto – poznajmy się

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Nieco ponad 3 miesiące temu zdiagnozowano u mnie chorobę autoimmunologiczną jaką jest Hashimoto. Nie byłam specjalnie zaskoczona. To pojęcie przewinęło się kiedyś u mnie w domu, jednak nie wiedziałam co to właściwie oznacza.

Diagnoza

W maju udałam się do lekarza pierwszego kontaktu, przechodziłam akurat infekcję wirusową. Miałam poczucie duszności, jakby coś mi zalegało w płucach. Lekarka przebadała mnie i stwierdziła, że nic w płucach nie zalega i prawdopodobnie jest to koniec infekcji. Zaniepokoiły ją jednak moje powiększone węzły chłonne. Dostałam skierowanie na badania – TSH, fT3, fT4 w ramach NFZ oraz zalecenie wykonania prywatnie oznaczenia witaminy 25-OH D3 oraz przeciwciał antyTPO. Badania wykonałam jeszcze tego samego dnia. Wyniki? W normie.

Wyniki badań tarczycy

Na podstawie badań zleconych przez NFZ można by stwierdzić, że nie ma do czynienia z żadnymi nieprawidłowościami. Z racji na kiepskie samopoczucie i skłonność do infekcji zdecydowałam się wykonać pozostałe zalecone badania. A oto moje wyniki (antyTPO oraz witamina D3):

AntyTPO i witamina D3

AntyTPO

 

Po skonsultowaniu wyników badań dostałam skierowanie na USG tarczycy, które miałam wykonane na miejscu w przychodni. Potwierdziło ono diagnozę. Dostałam zalecenie udania się do endokrynologa. Zgłosiłam się do niego w połowie maja. Wyszłam z zaleceniem suplementacji, wskazaniem wykonania dodatkowych badań i kontroli za 3 do 6 miesięcy.

Co mogło wskazywać na moje problemy z tarczycą?

Pierwsze co mogę wymienić, to podłoże genetyczne, które można hipotetycznie założyć ze względu na występowanie chorób autoimmunologicznych w mojej rodzinie – mogłam się tego spodziewać.

Przybranie na wadze pod wpływem stresu. Co prawda z reguły bardziej zwracam uwagę na to co jest w lustrze, jednak muszę przyznać, że dużo się stresowałam podczas studiów (zarówno z błahych, jak i bardzo poważnych powodów) i przez ten okres sporo przytyłam. Nie wykluczam, że wpływ na to miały złe nawyki żywieniowe, jednak chciałam podkreślić, jaki skutek wywołał u mnie stres.

Skłonność do anemii. Miałam ją z przerwami od gimnazjum, albo nawet dłużej. Ale miałam też lepsze momenty, gdy hemoglobinę miałam na poziomie pozwalającym na honorowe oddawanie krwi.

Skłonność do infekcji. Trudno mi przypomnieć sobie czas, w którym nie byłam bardzo wrażliwa na zmiany pogody, i nie łapałam pierwszego lepszego wirusa.

Co dalej?

Zgłębiam ten temat, bardzo intensywnie. Na bieżąco kontroluje swoje wyniki i szukam sposobu na poprawienie samopoczucia. Wiem, że dam radę. Jestem młoda i silna. Choć obecnie trochę słaba fizycznie, będę starać się znaleźć właściwą dla siebie drogę – i oby się obyło bez leków. Ale o planach swoich działań chciałabym napisać więcej w oddzielnym wpisie.

Na koniec chciałabym Was prosić, abyście dbali o siebie. Nie ignorujcie objawów, szukajcie ich przyczyny – pamiętajcie, że jest masa badań w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, która Wam przysługuje.

  • U mnie Hashimoto zdiagnozowano ponad 10 lat temu, z tym że przebiega to z niedoczynnością tarczycy, więc muszę brać leki. Niestety ostatnio bardzo kiepsko się czuję i chociaż są to głównie objawy neurologiczne, to chyba zbadam sobie poziom witaminy D, bo jednak niedobory potrafią dawać różne dziwne objawy :/

    • Warto zbadać :) ja się nie spodziewałam, że mogę mieć aż tak niski poziom (chociaż to było po zimie) – we wrześniu chce powtórzyć badanie i zobaczyć jak wpłynęła suplementacja i odrobina słońca, chociaż za bardzo się na jego działanie nie wystawiam :P generalnie zauważyłam u siebie, że niedobory obniżają mi odporność, a to wyklucza mnie z życia, więc staram się na swój sposób to bilansować. Niedoczynności teoretycznie nie mam, choć TSH ostatnio mi wzrosło do 3.4 i się zastanawiam czy to już czas by udać się do lekarza na kontrolę czy na razie poeksperymentować żywieniowo :D Zerknij na grupę: https://www.facebook.com/groups/hashimoto.grupa.wsparcia/ , może ktoś miał podobne objawy do Ciebie i nakieruje Cię gdzie szukać pomocy :) Trzymam kciuki by było lepiej!

      • Jak mi wzrasta do ponad 3 TSH, to lekarka zwiększa mi dawkę leku, ale jeśli na razie nie było u Ciebie konieczności leczenia, to ja bym nie zaczynała. Potem organizm stopniowo się przyzwyczaja i trzeba dawki podwyższać, więc lepiej poczekać, moim zdaniem :) Ja miałam prawie 8, to już nie było dyskusji :) Dzięki za namiary na grupę! Mnie to złe samopoczucie dobija, mam czarne myśli i boję się najgorszego, a lekarze odsyłają mnie między sobą i żadnych konkretnych badań nie zlecają :( No ale staram się nie popadać w panikę. Kurczę, trzeba się na tę kawę spotkać, niedługo powinno mi się rozluźnić, to się zgadamy :)

        • Pozytywne myślenie w sumie też dużo daje, choć czasem ciężko jak non stop trzeba z czegoś rezygnować.. Jak chcesz mogę Ci podesłać listę badań jaką mi lekarz zalecił (na priv na fb), że warto je dodatkowo zrobić – niestety wiele nie jest na NFZ (dlatego ja sobie stopniowo robię:P) a spotkanie jest wysoko wskazane!;)