Dając 2 zł NIE POMAGASZ

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on RedditEmail this to someone

Miałam pisać recenzję szczoteczki do twarzy z Biedronki, ale będąc w sklepie podirytowało mnie zachowanie pewnej kobiety. Zainspirowało mnie to do tego, by zwrócić Waszą uwagę na bardzo powszechny problem, który swoimi dobrymi chęciami możemy łatwo pogłębić.

Robiąc zakupy w Biedronce podeszła do mnie dość młoda kobieta, zaczęła prosić o pieniądze, na dziecko. Jestem niepracującą studentką i w kulturalny sposób odpowiedziałam jej, że sama potrzebuje pieniędzy, bo przecież moje konto nie zostaje zasilane co miesiąc w magiczny sposób przez dobrą wróżkę. Kobieta mruknęła pod nosem, ale tak bym słyszała „taaa chuja”, co strasznie mnie zirytowało. Czemu mam dawać obcej kobiecie moje pieniądze?

Może ktoś powie, że 2 zł nie jest dużym pieniądzem, i mogłabym tyle dać dla dziecka. Ale skąd mam pewność, na co ta pani wyda te pieniądze? Dlaczego ta kobieta decydowała się na dziecko, nie mając do tego warunków? Wiem, że w życiu się różnie układa, ale jest w Polsce wiele organizacji, które pomagają takim osobom i chociaż nawet tam zdarzają się przekręty to wole przez nie pomagać. Bieda jest cicha. Zazwyczaj najbardziej potrzebujący nie proszą o pomoc.

Dlaczego dając 2 zł nie pomagasz? Siedząc dziś na ławeczce przy McDonald’s na wrocławskim dworcu zaczęły się do nas zlatywać wróble, przyzwyczajone, że ludzie je dokarmiają, na początku podleciało ich kilka, w ogóle się nie bojąc licząc, że im damy frytki, czy kawałek bułki. Nie daliśmy. Ale ludzie wielokrotnie je dokarmiali. W momencie, gdy znajomi jedli frytki, jeden z wróbli przeleciał nad koleżanką z zamiarem przechwycenia frytki, którą chciała zjeść. Wróble dobrze sobie radzą, gdy nikt ich nie dokarmia, zwłaszcza gdy jest ciepło, jednak ludzie przyzwyczajają je, że dają im jedzenie. Pojawia się tu bezczelność. Przełóżcie sobie teraz tą sytuację, na żebrzących ludzi i pieniądze. Widzicie podobieństwo? Ja tak. Niektórzy przyzwyczajają się do łatwego zbierania gotówki, ba zaczynają uważać, że im się należy, są chamscy.

  • wiesz co mnie wyleczyło ? miałam taka sytuacje podesza do mnie kobieta w ciazy ze potrzebuje kasy dałam jej cos z drobniaków za pół godziny minełam ta sama kobiete w parku szła z puszką piwa i paliła papierosa wiem ze nie mozna generalizowac ale cóż wole dac komus kto wiem ze dobrze te moje 2zł darowizny wykorzysta

    • Dokładnie, i to jest strasznie demotywujące, chociaż zdarzają się też wyjątki, kiedyś pod marketem stał pan z karteczką, że zbiera na jedzenie, robiąc swoje zakupy wzięłam kilka rzeczy dla niego i dałam mu przy wyjściu, podziękował.Najgorsi są ludzie, którzy sądzą, że nasze pieniądze się im po prostu należą..

      • miałam podobnie raz chłopaczek koło 20 zapytał czy mogę mu dac cos do jedzenia z koszyka, raz tez mi się zdarzyło ze dziewczyny tez koło 20 zapytały czy bym im nie kupiła drożdżówki takie cos robię chętnie jedzenie dla kogos jak najbardziej ale do kasy podchodzę z rezerwa

  • Blog Narok

    do mnie kiedyś na dworcu podszedł zapłakany Pan i poprosił o pieniądze na wyjazd do córki bo dowiedział się że jest chora na raka, a nie jest przygotowany na podróż do Warszawy. Zrobiło mi się strasznie przykro i dałam mu pieniądze… tyle że, za 3 tygodnie podszedł do mnie znów proszą o pieniądze…tyle że, tym razem udając ślepego!

    • Oj proszenie o pieniądze na bilet to dość powszechny problem, na dworcu we Wrocławiu często kręci się taki pan, ostatnio mówił, że wyszedł z poprawczaka i nie ma na bilet do Torunia (znajomi go już wcześniej widzieli jak o coś innego prosi), gdybym była sama na peronie pewnie bym się przestraszyła…